**Elsa**
Obudziłam się o 6.00, czyli jak zawsze przed nowym rokiem szkolnym. Wciągnęłam na swoje chude i długie nogi (aczkolwiek nie jestem za bardzo wysoka) jeansy, na górę dip die sweter, trampki, kolczyki ze śnieżynkami i ostatni prezent od mamy- wisiorek też ze śnieżynką. Wszystko tworzyło piękną całość.Wzięłam moją torbę i bilety na metro. Pobiegłam do kuchni zrobić Damien'owi jego ulubione śniadanie, mianowicie naleśniki I kakao. Zrobiłam ciasto I właśnie zabierałam się do smażenia ich, gdy do małej, ciasnej kuchni, wszedł, trąc jeszcze oczy, mój mały brat, ubrany w ciemne jeans'y , czerwony podkoszulek, I puchate kapcie. Chciało mi się wtedy wybuchnąć śmiechem lecz wiedziałam, że to by go zraniło. Usiadł na krześle przy oknie i zaczął oglądać miasto z 4 piętra na którym mieszkaliśmy.
Obudziłam się o 6.00, czyli jak zawsze przed nowym rokiem szkolnym. Wciągnęłam na swoje chude i długie nogi (aczkolwiek nie jestem za bardzo wysoka) jeansy, na górę dip die sweter, trampki, kolczyki ze śnieżynkami i ostatni prezent od mamy- wisiorek też ze śnieżynką. Wszystko tworzyło piękną całość.Wzięłam moją torbę i bilety na metro. Pobiegłam do kuchni zrobić Damien'owi jego ulubione śniadanie, mianowicie naleśniki I kakao. Zrobiłam ciasto I właśnie zabierałam się do smażenia ich, gdy do małej, ciasnej kuchni, wszedł, trąc jeszcze oczy, mój mały brat, ubrany w ciemne jeans'y , czerwony podkoszulek, I puchate kapcie. Chciało mi się wtedy wybuchnąć śmiechem lecz wiedziałam, że to by go zraniło. Usiadł na krześle przy oknie i zaczął oglądać miasto z 4 piętra na którym mieszkaliśmy.
- Jak tam samopoczucie?- zapytałam.
- Boję się, e nikt nie będzie mnie tam akceptował- odpowiedział młody.
- Ja mam się czego bać bo jak stracę panowanie nad moimi emocjami to zamrożę całą szkołę ale ty? No pomyśl, nikt tam się nie zna, mają w perspektywie albo siedzieć cicho I jeść lunch samotnie, lub zapoznać siė z kimś I trzymać się tej osoby. U mnie w colleg'u wszysy się znają, niektórzy ze sobą chodzą, I nie zapominajmy o tak zwaenej czarnej strefie, czyli ludzi handlujăcych narkotykami, dziewczyny palące I ubrane wyzywająco I przekleństwa padajăce regularnie z ich ust. Lepiej u mnie czy u ciebie?- tymi słowami skończyłam swój wywód I postawiłam na stole talerz pełen parujących naleśników I już wyjmowałam Nutellę oraz dżem gdy pierwszy od góry naleśnik został spałaszowany przez mojego kochanego brata.
- A poczekać na starszych to nie łaska?-zapytałam udając złość.
- No co... są za dobre! - jakby na potwierdzenie tych słów pożarł nastęny wpychając uprzednio łyżkę do Nutelli I rozsmarowując krem pośrodku. Mlaskał strasznie, a potem przełknął z trudem I popił kakaem. Roześmiałam się i on też. Tak nam upłynęło śniadanie. Potem oczywiście musiałam ubrać brata w odpowiedni strój. Zrobiliśmy toaletę, a ja lekki makijaż I toaletę, wzięłam bilety I torbę oraz brata za rękę I zjechaliśmy na dół, na parter.
******************************************
Byliśmy na stacji metra czekając na linię nr 34 , kóra podjeżdża prawie pod samą szkołę Damien'a. Wreszcie nadjechał wyczekiwany tramwaj I oboje wsiedliśmy do wagonu, w którym było najmniej osób. Wskazałam bratu miejsce a sama stałam oparta o poręcz. Miałam niejasne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Obróciłam się I zobaczyłam białowłosego chłopaka, który stał oparty o poręcz tak jak ja, a naprzeciwko niego siedziała na krzesełku mała brązowowłosa dziewczynka, która wlepiała swe wielkie czekoladowe oczy w obraz za oknem, czyli w ciemność. Chłopak rzeczywiście gapił się na mnie. Posłałam mu lodowate spojrzenie i wtedy dopiero się obudził. Przeniósł swoje spojrzenie na dziewczynkę siedzącą przed nim. Nagle zapytała:
- Boję się, e nikt nie będzie mnie tam akceptował- odpowiedział młody.
- Ja mam się czego bać bo jak stracę panowanie nad moimi emocjami to zamrożę całą szkołę ale ty? No pomyśl, nikt tam się nie zna, mają w perspektywie albo siedzieć cicho I jeść lunch samotnie, lub zapoznać siė z kimś I trzymać się tej osoby. U mnie w colleg'u wszysy się znają, niektórzy ze sobą chodzą, I nie zapominajmy o tak zwaenej czarnej strefie, czyli ludzi handlujăcych narkotykami, dziewczyny palące I ubrane wyzywająco I przekleństwa padajăce regularnie z ich ust. Lepiej u mnie czy u ciebie?- tymi słowami skończyłam swój wywód I postawiłam na stole talerz pełen parujących naleśników I już wyjmowałam Nutellę oraz dżem gdy pierwszy od góry naleśnik został spałaszowany przez mojego kochanego brata.
- A poczekać na starszych to nie łaska?-zapytałam udając złość.
- No co... są za dobre! - jakby na potwierdzenie tych słów pożarł nastęny wpychając uprzednio łyżkę do Nutelli I rozsmarowując krem pośrodku. Mlaskał strasznie, a potem przełknął z trudem I popił kakaem. Roześmiałam się i on też. Tak nam upłynęło śniadanie. Potem oczywiście musiałam ubrać brata w odpowiedni strój. Zrobiliśmy toaletę, a ja lekki makijaż I toaletę, wzięłam bilety I torbę oraz brata za rękę I zjechaliśmy na dół, na parter.
******************************************
Byliśmy na stacji metra czekając na linię nr 34 , kóra podjeżdża prawie pod samą szkołę Damien'a. Wreszcie nadjechał wyczekiwany tramwaj I oboje wsiedliśmy do wagonu, w którym było najmniej osób. Wskazałam bratu miejsce a sama stałam oparta o poręcz. Miałam niejasne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Obróciłam się I zobaczyłam białowłosego chłopaka, który stał oparty o poręcz tak jak ja, a naprzeciwko niego siedziała na krzesełku mała brązowowłosa dziewczynka, która wlepiała swe wielkie czekoladowe oczy w obraz za oknem, czyli w ciemność. Chłopak rzeczywiście gapił się na mnie. Posłałam mu lodowate spojrzenie i wtedy dopiero się obudził. Przeniósł swoje spojrzenie na dziewczynkę siedzącą przed nim. Nagle zapytała:
-Podoba Ci się tamta dziewczyna?-zapytała swojego(bodajże)brata pokazując palcem na mnie. Ten zarumienił się po same uszy.
-Em, porozmawiamy później.
-Ale tak czy nie?
-Nie. A teraz siedź cicho, bo nikt nie będzie cię lubił w tej szkole przy Franz Sigiel Park.
NIE! Ten gość ma siostrę w tej samej szkole co mój brat! I co może jeszcze nasze rodzeństwo będzie chodziło do tej samej klasy?
-Franz Sigiel Park. Please if you were waiting for this stop, get out. Good day!-oznajmił głos z głośnika. Poderwałam brata z miejsca i wysiedliśmy. Za nami oczywiście ten gość ze zbyt dociekliwą siostrą.Przyśpieszyłam kroku wiedząc,że brat ma na 8.00, a była 7.45. Do szkoły dotarliśmy jeszcze 5 minut przed rozpoczęciem lekcji. Odprowadziłam młodego pod salę, przedstawiłam nauczycielce brata i powiedziałam, jaka u nas jest sytuacja. Ona pokiwała głową i wskazała Damien'owi miejsce.
-Nie lubię jej.-zwierzył mi się od razu po odejściu od biurka nauczycielki.
-Może jest miła? Albo dobrze cię nauczy tego czego zawsze się chciałeś nauczyć? Na przykład czytania?-mówiłam pocieszająco.
-A co jak nie? I będę czytać jak ostatni kretyn?
- Wiesz co, ja też jej nie lubię. Ale nie oceniaj ludzi po okładce. Porozmawiamy po lekcjach, ok?
-Ok. Kocham cię siostrzyczko!-Powiedział i przytulił się do mnie. Ja odwzajemniłam uścisk. Potem ogrzyca kazała nam wyjść(rodzinom). Zamknęłam drzwi do ich sali gdy na korytarz wpadł ten sam chłopak ze swoją siostrą. Dosłownie wlecieli do sali i po chwili zdyszany chłopak wypadł zza drzwi.Przejechał sobie dłonią po twarzy i usiadł na ławce obok sali.Wyciągnęłam z torby telefon i słuchawki i włączyłam sobie moją jedną z ulubionych piosenek, Basto-hold you. Skierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Nagle, po mimo grającej muzyki, usłyszałam, że ktoś mnie goni. Odwróciłam się i zobaczyłam niebieskookiego biegnącego w moją stronę.
-G-gdzie chodzisz do c-collegu...?-wystękał z trudem.
- Do Metropolitan College of New York-odpowiedziałam.
-Ja też! Idziemy razem?-spytał.
-Jak chcesz, mnie obojętnie.-odpowiedziałam nie zwracając na niego najmniejszej uwagi.
-Wiesz, każda dziewczyna dałaby wszystko żeby, ze mną iść-powiedział chytrz się uśmiechając.
-Ja cię nie znam bo jestem tam nowa i mówiąc szczerze to nie dałabym wszystkiego żeby chociaż z tobą się przejść. Sam się przyczepiłeś ale lepiej żebyś się odczepił.-odpowiedziałam zmieniając piosenkę na Hello-Adele.Przystanął. Pewnie nigdy nie słyszał taki słów od dziewczyny.Ale szybko się ogarnął.
-A czemu mam się odczepić?
-Bo pewnie masz dziewczynę, z którą będę miała kłopoty. Więc radzę ci się odwalić.-ucięłam i z gracją wskoczyłam do autobusu,który odjeżdżał właśnie-lepiej skacz bo następny będzie za 15 minut, a jest 8.35!
Chłopak wskoczył niezdarnie do środka i o mały włos przewróciłby się pociągając mnie za sobą.
-Jak masz na imię?-zapytał.
-Elsa. Elsa Wright-odpowiedziałam-a ty?(mina ta druga na górze )
******************************************************************************
*bez perspektywy*
Elsa pociągała Jack'a coraz bardziej swoimi ciętymi odpowiedziami. Dziewczyna nie wiedziała, że z każdą kolejną ciętą odpowiedzią, pogłębiała uczucie chłopaka do niej.Nawet nie czuła, że gdy na niego patrzy rzuca mu powłóczyste spojrzenie. O takie.Chłopak prawie zwariował gdy usłyszał jej śmiech. Był czysty,perlisty, jak delikatne uderzanie pałeczką, w sople lodu.
Jednym słowem: Zakochał się w niej bez pamięci.(No dobra to nie było jedno słowo)
Dziewczyna też się w nim powoli zakochiwała,ale nie tak jak on w niej. Zwykle dziewczyny potrzebują więcej czasu. Tak też było w tym egzemplarzu lodo-władnej dziewczyny.
******************************************************************************
Trochę na początku nudny ale później myślę, że jest nieźle.
Do zobaczenia!
Sonata Ice
Trochę na początku nudny ale później myślę, że jest nieźle.
Do zobaczenia!
Sonata Ice
Jejkuu *.* Supcio :>
OdpowiedzUsuń